Długo zastanawiałam się nad tym czy to dobry pomysł i mam nadzieję że tak :) Ogólnie będe pisała opowiadania. Proszę pisać, gdy zauważycie jakiekolwiek błędy. Z góry dziękuje :) Przepraszam za wszelkie błędy językowe, ponieważ dopiero zaczynam. A poniżej moje pierwsze opowiadanko....
Nienawiść i śmierć łączy tylko jedno.. Miłość, to ona jest
wszystkiemu winna… Kochać kogoś
bezgranicznie to porzucić całe
życie tylko dla niej. Gdy kochałam
czułam że naprawdę żyje. Że moje życie powoli nabiera sensu. Szukałam nadzieji, że jednak może być dobrze. Wszystko
było idealnie, codzienne spacery po parku i wypady na miasto. Czułam się jak w
bajce… Oderwana od beznadziejnej codzienności. Byłam młodą dziewczyną, która w
swoim życiu przeżyła wiele… Nikt nie przeszedł w swoim dorosłym życiu tyle co Ja. Moja codzienna
rzeczywistość wyglądała tak: Rodzice
codziennie pijani, ciągłe kłótnie i bójki.. Miałam tego wszystkiego dość, nie
wiedziałam co mam robić…. Czułam się taka samotna i porzucona przez moją
rodzinę. Po śmierci mamy tato zaczął pić i znalazł sobie inną. Znienawidziłam
go za to, lecz musiałam z tym żyć. Przez moją macochę straciłam osobę na której
bardzo mi zależało. To w nim mogłam znaleźć chwile spokoju i miłości. To On
zawsze podtrzymywał mnie na duchu mówił wszystko będzie dobrze. Dzięki niemu
miałam nadzieje na lepsze jutro … Lecz
tak nie było przez nią straciłam ojca, ukochaną osobę… Wszystko!!! Cały świat
legł w gruzach. Wykończona tym wszystkim postanowiłam z tym skończyć.
Zostawiłam tylko list i tak zwyczajnie… Odeszłam. To była historia 16-letniej
dziewczyny..
Zacznę od cytatu z Twojego opowiadania: "Moja codzienna rzeczywistość wyglądała tak: Rodzice codziennie pijani, ciągłe kłótnie i bójki..", następnie przechodzisz do tego, że po śmierci mamy ojciec zaczyna pić. To jak to w końcu jest? Skoro oboje byli codziennie pijani to ojciec nie zaczął pić, a jedynie picie kontynuował. Prawda?
OdpowiedzUsuńNo i dalej: skoro tak pił i robił awantury to chyba nie był dobrym ojcem, prawda? A Ty piszesz, że nagle, że macocha odebrała Ci ukochaną osobę jaką był ojciec? To jaki w końcu był ten ojciec? Raz piszesz, że nie mogłaś znaleźć w rodzicach oparcia, a później, że to oparcie straciłaś przez macochę. Musisz się zdecydować co piszesz, bo wychodzi masło maślane z tego. Trzymaj się jednej wersji i rób notatki z tego co już napisałaś, a nie będzie Ci się mieszało. Pozdrawiam.
Dziękuję Ci za opinie :) Dzięki twoim uwagom będę pracować nad tym żebym robiła to coraz lepiej .. jak wspominałam dopiero zaczynam więc wszystkie sugestie i rady są mile widziane: ) jeszcze raz dziękuje :);*
OdpowiedzUsuńCieszy mnie, że przyjmujesz rady, będę zaglądała tu częściej ;). Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń